A w niedziele to inna bajka. Z Michałem co ma motor (bo Boszul jeszcze nie ma) pojechaliśmy na lublinek. Pogoda piękna i oczywiście walneliśmy się w jakiś lasek za oczyszczalnią aby nie jechać po asfalcie i...
Trzeba było łamać gałęzie.
Ale potem nagroda - niezłe bagienka, fajne kałuże - cali mokrzy dojechaliśmy do żwirowni. Było super.
Polecamy teren na środku mapki:
link do mapki guglowej
| Od różne moto 2007 |